Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

25.03.2013
poniedziałek

Mission Bay – czyli jak to robią kapitaliści

25 marca 2013, poniedziałek,

 

Uniwersytet Kalifornijski to nie jedna uczelnia, lecz system składający się z 10 uniwersytetów. Każdy z nich ma swój budżet, własny majątek, swoich studentów oraz swoje władze. Każdy jest oddzielnie oceniany w rankingach. Uniwersytet Kalifornijski w San Francisco (UCSF) jest najmniejszą uczelnią w systemie, nie ma nawet pięciu tysięcy studentów i zajmuje 18. miejsce w rankingu szanghajskim. Od ponad trzydziestu lat dusił się na Wzgórzach Parnasu (Parnassus Heights), zajmując niecałe 19 hektarów, bez możliwości rozwoju. Na południowy zachód od centrum San Francisco, nad zatoką, rozciągały się spore tereny przemysłowe zniszczone w 1989 roku przez trzęsienie ziemi. Bruce Spaulding, kanclerz UCSF usiłował odkupić fragment tego terenu od prywatnego właściciela – Catellus Development. Niestety, żądana cena (200 milionów dolarów) była dla uniwersytetu nie do przyjęcia. W rezultacie przez następne lata uniwersytet nadal dusił się z braku miejsca, a właściciel zniszczonego terenu nie potrafi nikogo zachęcić do kupna gruzu i błota, czyli tego, co zostało z portu i wielkiej stacji przeładunkowej.

 

W 1996 roku burmistrzem San Francisco został Willie Brown, pierwszy czarny burmistrz tego miasta, wcześniej zmienił się także prezes Catellusa. Z ich pomocą Spauling założył spółkę pożytku publicznego – coś pośredniego pomiędzy thinktankiem, fundacją i spółką z o.o. – która, po kilku latach pracy, w 1998 roku, stworzyła projekt – Mission Bay – zagospodarowania ponad 120 hektarów terenów poprzemysłowych. Pomysł był prosty. Trzeba podnieść wartość wielohektarowego gruzowiska, a to może zrobić obecność instytucji, która przyciągnie kapitał. Tym magnesem miał być uniwersytet, który dostał bezpłatnie ponad 17 hektarów. Na pozostałej części wydzielono sporo miejsca na kliniki i laboratoria dla firm farmaceutycznych, biotechnologicznych oraz produkujących sprzęt medyczny. I udało się.

 

Budowa pierwszych uniwersyteckich budynków ruszyła w1999 roku. Pieniądze na sale wykładowe i laboratoria nie pochodziły z publicznej dotacji. Na Genentech Hall, pierwszy ukończony w 2003 roku gmach, uniwersytet wydał 100 milionów dolarów, czyli połowę z dwustu milionów przekazanych – może nie całkiem za darmo – przez biotechnologiczną firmę Genentech. Nie wiem jaka była całkowita suma darowizn otrzymanych przez uniwersytet, ale w 1998 roku uniwersytet obdarowano kwotą prawie czterystu milionów dolarów. Do tej pory za prywatne pieniądze wybudowano już 10 budynków badawczych i dydaktycznych, cztery duże akademiki oraz wielopiętrowy parking. Z okien uniwersyteckich budynków widać wykańczane budynki klinik.

 

Dla mnie najciekawszym miejscem nowego kampusu jest Byers Hall, w którym wydzielono kilkaset metrów kwadratowych na QB3 Garage, miejsce dla młodych profesorów, stażystów i doktorantów, wierzących, że odkryli coś, na czym można dobrze zarobić. W „garażu” mogą wynająć kilka metrów kwadratowych, w długim, szerokim na trzy metry dobrze wyposażonym korytarzu, kupić możliwość skorzystania z drogiej aparatury, płacąc za czas w którym z niej korzystają, i co najważniejsze, skorzystać z możliwości kontaktu z prawnikami, bankami i doradcami biznesowymi. Cena którą płacą za metr kwadratowy korytarza jest wysoka, ale cały innowacyjny ekosystem powoduje, że dużo łatwiej tu o sukces. Ponadto, w odróżnieniu od młodych informatyków zakładających firmy w niezbyt odległej Dolinie Krzemowej, młody biotechnolog musi czasem skorzystać z bardzo drogiej aparatury: analizatora DNA, spektrometru masowego, czy spektroskopu magnetycznego rezonansu jądrowego.

 

Parki technologiczne i centra innowacji powstają także w Europie. Ekosystem w Mission Bay różni się od europejskiego tym, że został zbudowany za pieniądze prywatnych firm, które liczą na zyski. Jednym z udziałowców sieci „garaży” w rejonie San Francisco jest Alexandria Real Estate Equities (ARE) – notowana na nowojorskiej giełdzie firma budująca laboratoria i wynajmująca powierzchnie laboratoryjne. ARE nie wydaje pieniędzy. ARE inwestuje, wierzy, że nieźle na tym zarobi. Udany start-up oznacza bowiem pojawienie się nowego bogatego klienta. Warunki które stworzono, muszą maksymalizować szansę na sukces. Ważne jest sąsiedztwo laboratoriów i klinik UCSF, uniwersytetu zajmującego w rankingu szanghajskim w naukach medycznych i farmaceutycznych drugie, a w naukach o życiu – trzecie miejsce. Ambitni, zdolni i pracowici młodzi ludzie wykorzystują szansę. Od chwili powstania „garażu” wyszło z niego już ponad 80 firm.

 

Jest jeszcze jedna, dla mnie szokująca, różnica pomiędzy „garażem” a podobnymi instytucjami w Europie – wolność od biurokracji. Gdy półtora roku temu Douglas Crawford, zarządzający wraz Regisem Kellym funduszem wysokiego ryzyka „Mission Bay Capital” i główny twórca „garażu”, oprowadzał mnie po swoich włościach, dziwił mnie niemal całkowity brak urzędników. Całe wielomilionowe przedsięwzięcie miało zaledwie dwie sekretarki, a tłumu wynalazców nie obsługiwał nikt. W Europie, podobna instytucja, oczywiście finansowana z funduszy publicznych, zatrudniałaby co najmniej setkę urzędników.

 

Zgodnie z oczekiwaniami udziałowców, którzy ofiarowali uniwersytetowi kawałek swojego terenu, wokół uniwersytetu pojawiło się życie. Wartość gruzowiska zwiększyła się wielokrotnie. Firmy farmaceutyczne, biotechnologiczne i produkujące sprzęt medyczny słono płacą za wynajęcie terenu lub powierzchni biurowej i laboratoryjnej w kilku ogromnych budynkach. FibroGen postawił gmach o powierzchni użytkowej ponad 42 tysiące metrów kwadratowych. W budynku zbudowanym przez właścicieli terenu powierzchnię laboratoryjną wynajął Pfizer, największa na świecie firma farmaceutyczna, obok niej Bayer i Nectar Terapeutics (14.5 tys. m2). To generuje zapotrzebowanie na apartamentowce. Ambitni młodzi uczeni i biznesmeni chcą mieszkać w pobliżu laboratoriów, żeby nie marnować czasu na dojazdy.

 

Na początku XXI wieku właściciele gruzowiska planowali, że po dwudziestu latach całe 120 hektarów zostanie sprzedane lub wynajęte. Rzeczywistość znacznie przerosła ich oczekiwania. Po niecałych czterech latach zabrakło miejsca. Kilka lat temu, w środku kryzysu spowodowanego upadkiem banku Lehman Brothers, udziałowcy zaczęli myśleć o zasypaniu części zatoki, która przy Mission Bay jest bardzo płytka. Wierzą, że to się opłaci. Zapotrzebowanie na nowe leki, na nowe metody diagnostyczne jest ogromne. Szacuje się, że sama choroba Alzheimera może kosztować społeczeństwo amerykańskie setki miliardów dolarów. A poza tym przykład leżącej kilkadziesiąt kilometrów na południe od San Francisco Doliny Krzemowej działa zachęcająco. Informatykom się udało, to i medykom musi się udać.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Ciezko jest znalezc pacholski.blog.polityka.pl w googlach na niektore slowa kluczowe, przydaloby sie pozycjonowanie, polecam podpiac sie podpiac system wymiany linkow, im wiecej masz podstron tym wiecej punktow otrzymasz. Punkty mozesz przeznaczyc na linki do twojej strony czyli masz seo za darmo.
    Wystarczy poszukac w google – seo stronka z seo poradami – tu jest wszystko opisane, napewno ci sie przyda, ruch na stronie powinien wzrosnac nawet kilka razy
    pozdro

  2. Opisany przyklad nie jest …odosobniony. Dlaczego? Podstawowym czynnikiem, napedzajacym procesy tworzenia takich instytucji/systemow, jest powszechnie zweryfikowany sukces poprzednikow/konkurentow!

    Oczywiscie, nie nalezy tu liczyc na tzw “efekt motyla”, i nie z tego lub owego, podobne rzeczy powstana od reki i… nad Wisla!

    Z tego, co daje sie wyraznie zaobserwowac, to musi byc wpierw przeprowadzona sanacja panstwa polskiego oraz jego systemu szkolnictwa i nauki.

    W tym procesie music byc dokonana zmiana/naprawa na wielu poziomach/miejscach, w tym w mentalnosci i przyzwyczajeniach. Po pierwsze, zmiana w obszarze polityki samego panstwa, wsparta wprowadzeniem do powszechnego uzytku/przestrzegania zasad etyki pracy, integralnosci, w tym akademickiej i naukowej. Po drugie, skuteczne usprawnienie sposobu realizacji zadan/zarzadzania/zmiana ladu akademickiego/ i ich kontroli. Po trzecie, obecnosc i sprawny system tworzenia kapitalu intelektualnego/ tworczych, komepetentnych i wysokokwalifikowanych kadr/.

    Wtedy..” kapitalista” sypnie swoim “ groszem”…!? W chwili obecnej nie ma zadnego powodu! Nie ma w co i w kogo inwestowac! Istniejace przyklady …odstraszaja , a nie zachecaja!

  3. Wiem. Dziękuję, ale jestem tu gościem i nie mogę kombinować z linkami. Pozdrawiam.